Wybór płci dziecka w pakiecie VIP. Dopłata za bliźnięta. Płatności rozłożone na kolejne miesiące ciąży, poród i wydanie aktu urodzenia. A kobieta, która przez dziewięć miesięcy nosi i rodzi dziecko? Według przedstawicielki firmy oferującej surogację nie może odmówić jego przekazania. Wstrząsające materiały ujawnione przez portal „Nasza Polska” pokazują, do czego prowadzi komercjalizacja macierzyństwa. Polska Federacja Ruchów Obrony Życia od sierpnia interweniuje w tej sprawie w instytucjach państwowych. Dzięki współpracy z przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu na rzecz Życia i Rodziny, posłem Piotrem Uścińskim, problem będzie przedmiotem posiedzenia 5 listopada, na które Federacja przygotowała konkretne propozycje zmian prawa.
Dziecko z cennika. Macierzyństwo na podstawie umowy
21 października portal „Nasza Polska” opublikował materiał dziennikarski Oliwii Sikory dotyczący działalności ukraińskiej firmy BioTexCom. Redakcja dotarła do szczegółowej oferty kierowanej do klientów z Polski, nagrania konsultacji oraz pisemnych odpowiedzi przedsiębiorstwa.
Trudno przejść obok tych informacji obojętnie.
Za program surogacyjny trzeba zapłacić od kilkudziesięciu tysięcy euro. W pakietach VIP, kosztujących nawet 64 900 euro, przewidziano możliwość wyboru płci dziecka. W tańszych wariantach za narodziny bliźniąt naliczana jest dodatkowa opłata w wysokości 3000 euro.
Całość przypomina ofertę luksusowej usługi: pakiety Standard, Standard Plus i VIP, różne okresy oczekiwania, określona liczba prób, dodatkowe świadczenia, zasady zwrotu pieniędzy. Firma reklamowała również w przeszłości promocyjne rabaty z okazji Black Friday.
Szczególnie wymowny jest harmonogram płatności. Jedna z rat przypada na 16. tydzień ciąży, kolejna na 28. tydzień, następna po narodzinach dziecka, a ostatnia przed otrzymaniem aktu urodzenia.
Nie chodzi już tylko o pieniądze. Chodzi o sposób myślenia, w którym ludzkie życie, ciąża i narodziny dziecka stają się elementami oferty handlowej.
Dziecko nie jest produktem, którego płeć można zamówić w droższym pakiecie. Kobieta nie jest narzędziem do wykonania kontraktu. A macierzyństwo nie jest usługą, której realizację można rozliczać według kolejnych etapów ciąży.
„To nie jej dziecko”. A przecież to ona je nosi i rodzi
Jeszcze bardziej niepokojące od cennika są wypowiedzi konsultantki BioTexCom zarejestrowane podczas rozmowy z osobą występującą jako potencjalny klient z Polski.
Zapytana, co stanie się, jeśli kobieta po dziewięciu miesiącach ciąży nie będzie chciała oddać dziecka, przedstawicielka firmy zapewnia, że taka sytuacja nie jest możliwa.
Uzasadnienie? Kobieta nie jest z dzieckiem genetycznie związana, a zatem – w rozumieniu przedstawicielki firmy – nie jest jego matką.
To właśnie w tym momencie odsłania się jeden z najbardziej niepokojących wymiarów surogacji. Kobieta przechodzi ciążę, ponosi związane z nią obciążenia i ryzyko, rodzi dziecko, ale jej macierzyństwo zostaje podporządkowane wcześniejszej umowie.
Jeszcze poważniejsze pytania pojawiają się, gdy rozmówca pyta o wykrycie ciężkiej choroby dziecka w trakcie ciąży. Konsultantka wymienia lekarzy i zamawiających jako uczestników podejmowania decyzji dotyczącej dalszego przebiegu ciąży. Nie wyjaśnia natomiast jednoznacznie, jaka jest w tym procesie rola samej kobiety ciężarnej.
Nagranie nie przesądza, jak takie sytuacje są rozwiązywane w praktyce. Pokazuje jednak, jak bardzo niepokojące mogą być relacje między organizatorem, zamawiającymi a kobietą noszącą dziecko.
Pojawia się podstawowe pytanie: czy kobieta zachowuje rzeczywistą podmiotowość, czy staje się wykonawczynią cudzej decyzji?
Wątpliwości dotyczą również ochrony dziecka. Choć firma deklaruje obowiązek odebrania go przez zamawiających niezależnie od stanu zdrowia, dziennikarze przypominają udokumentowane wcześniej przypadki dzieci z poważnymi chorobami, których zamawiający nie odebrali.
Dziecko, także chore lub z niepełnosprawnością, ma taką samą godność i takie samo prawo do opieki. Jego sytuacja nie może zależeć od tego, czy spełniło oczekiwania osób, które zapłaciły za program surogacyjny.
Polscy klienci i pytania o polskie kliniki
Ujawnione materiały mają również bezpośredni wymiar polski.
Konsultantka BioTexCom twierdzi, że firma od kilku lat obsługuje polskie pary i że zgłaszają się kolejni klienci z naszego kraju. Deklaruje nawet możliwość skontaktowania zainteresowanych z Polakami, którzy wcześniej skorzystali z programu.
W dokumentacji firmy Polska została oznaczona na mapie międzynarodowych punktów odbioru materiału biologicznego. BioTexCom informuje również o możliwości przyjmowania zarodków przechowywanych wcześniej w innych klinikach.
Nie jest to dowód, że konkretne polskie placówki współpracują z firmą ani że zarodki z Polski trafiają do zagranicznych programów surogacyjnych. Są to jednak informacje, które nadają szczególne znaczenie pytaniom kierowanym przez Federację do instytucji państwowych już od sierpnia.
Czy polskie kliniki mogą uczestniczyć w zagranicznych programach surogacyjnych? Czy państwo potrafi ustalić, dokąd trafiają przekazywane zarodki i do czego są ostatecznie wykorzystywane? Czy obowiązujące mechanizmy nadzoru rzeczywiście chronią przed wykorzystywaniem procedur transgranicznych do obchodzenia polskiego prawa?
Granica państwa nie może sprawiać, że ochrona godności kobiety i praw dziecka staje się fikcją.
Federacja od sierpnia domaga się wyjaśnienia sprawy. Teraz przygotowuje rozwiązania
Polska Federacja Ruchów Obrony Życia zajęła się problemem surogacji już w sierpniu, kiedy zapowiedziano organizację w Warszawie spotkania promującego usługi BioTexCom.
Pierwsze wystąpienie do Ministerstwa Zdrowia dotyczyło nie tylko samej promocji surogacji, ale również możliwości wykorzystywania polskich placówek medycznych, komórek rozrodczych i zarodków w zagranicznych programach.
Kolejne działania stopniowo obejmowały szerszy zakres problemu. Federacja zwróciła się do Rzecznika Praw Dziecka, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnego.
Pytania dotyczyły między innymi sytuacji prawnej dzieci urodzonych wskutek surogacji, zagranicznych umów, pośrednictwa, reklamy oraz możliwości skutecznego kontrolowania procedur podzielonych pomiędzy różne państwa.
W trakcie tej pracy stało się jasne, że problemu nie da się rozwiązać jednym pismem ani działaniem jednej instytucji. Wymaga on połączenia prawa rodzinnego, przepisów dotyczących ochrony dzieci, regulacji medycznych oraz mechanizmów nadzoru nad działalnością transgraniczną.
Działania Federacji spotkały się z zainteresowaniem i zaangażowaniem posła Piotra Uścińskiego, przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu na rzecz Życia i Rodziny. Dostrzegając wagę problemu oraz potrzebę zebrania dotychczasowych ustaleń i propozycji w jednym miejscu, wspólnie uznano, że surogacja wymaga odrębnego, kompleksowego posiedzenia parlamentarnego.
Poseł Piotr Uściński, jako przewodniczący Zespołu, podjął się jego zorganizowania. Posiedzenie poświęcone zagrożeniom związanym z surogacją odbędzie się 5 listopada 2026 roku.
Na to spotkanie Federacja przygotowała obszerny dokument roboczy „Surogacja w Polsce. Kierunki zmian legislacyjnych”, stanowiący podstawę do merytorycznej dyskusji nad potrzebnymi rozwiązaniami.
Dokument zawiera siedem kierunków postulowanych zmian, od jednoznacznego uregulowania niedopuszczalności umów surogacyjnych, przez przeciwdziałanie reklamie i pośrednictwu, po ochronę kobiet i dzieci, przeciwdziałanie handlowi ludźmi oraz skuteczniejszą kontrolę przekazywania zarodków za granicę.
Jednym z planowanych rezultatów posiedzenia jest również wypracowanie uchwały Parlamentarnego Zespołu na rzecz Życia i Rodziny, która wskaże kierunki dalszych działań państwa w sprawie surogacji.
Zakłada się, że uchwała będzie stanowiła podstawę do zwrócenia się do Rady Ministrów o podjęcie odpowiednich prac oraz dalszego monitorowania tej sprawy przez Zespół Parlamentarny.
„Nie wystarczy oburzać się nad cennikiem. Trzeba zmienić rzeczywistość”
– Kiedy widzę w ofercie wybór płci dziecka, dopłatę za bliźnięta i płatność po porodzie, trudno nie odczuwać głębokiego oburzenia. Ale jeszcze bardziej porusza mnie zdanie, że kobieta, która przez dziewięć miesięcy nosi dziecko, nie może go zatrzymać, bo nie jest z nim genetycznie związana. W takim sposobie myślenia człowiek staje się przedmiotem umowy. Nie możemy się na to godzić. I nie wystarczy powiedzieć, że to skandal. Trzeba zaproponować rozwiązania, które skutecznie ochronią kobiety i dzieci – mówi Jakub Bałtroszewicz, prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.
Federacja podkreśla, że sprzeciw wobec surogacji musi iść w parze z bezwarunkową ochroną dzieci, które już przyszły na świat w wyniku takich procedur. Nie mogą ponosić konsekwencji decyzji dorosłych, a państwo ma obowiązek zapewnić im odpowiednią ochronę prawną i opiekę.
5 listopada: od alarmu do konkretnych działań
Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu na rzecz Życia i Rodziny, zorganizowane przez jego przewodniczącego, posła Piotra Uścińskiego, odbędzie się 5 listopada w Sejmie RP, w godzinach 15.00–17.00.
Federacja ma nadzieję, że wspólna praca parlamentarzystów, ekspertów i przedstawicieli instytucji zaowocuje przyjęciem uchwały wskazującej kierunki zmian i otwierającej drogę do dalszych działań odpowiedzialnych organów państwa.
Takie rozstrzygnięcie nie oznaczałoby jeszcze uchwalenia nowych przepisów. Mogłoby jednak nadać sprawie konkretny bieg i stworzyć podstawę do uporządkowanych prac legislacyjnych.
Ujawnione przez „Naszą Polskę” materiały pokazują, dlaczego nie warto odkładać tej debaty. Za tabelami cenowymi, ofertami i umowami stoją prawdziwe kobiety oraz dzieci, których życie, godność i prawa wymagają ochrony.
Dziecka nie można zamówić jak produktu. Macierzyństwa nie można sprowadzić do usługi. A godności człowieka nie można wycenić w żadnej walucie.
Polska Federacja Ruchów Obrony Życia chce, aby te zasady znalazły odzwierciedlenie nie tylko w deklaracjach, lecz także w skutecznym prawie.
Źródła:
- Oliwia Sikora, „Publikujemy nagranie z firmy od surogacji. Płeć dziecka w VIP, dopłata za bliźnięta, Black Friday”, „Nasza Polska”, 21 października 2026 r.
- Dokumentacja BioTexCom: „Programy macierzyństwa zastępczego”, udostępniona przez redakcję „Naszej Polski”.