Komisja Europejska w publicznej odpowiedzi na europejską inicjatywę obywatelską My Voice, My Choice potwierdziła, że państwa członkowskie mogą dobrowolnie i zgodnie ze swoim prawem wykorzystywać środki Europejskiego Funduszu Społecznego Plus do zwiększania dostępu do aborcji. Komisja wpisuje przy tym dostęp do aborcji w obszar ochrony zdrowia i posługuje się określeniem „safe abortion” – „bezpieczna aborcja”. Zdaniem Fundacji JEDEN Z NAS jest to dokładnie ten kierunek, przed którym polskie środowisko pro-life ostrzegało od miesięcy. [1]
W swoim publicznym komunikacie Komisja wskazała, że cel inicjatywy My Voice, My Choice może być realizowany poprzez Europejski Fundusz Społeczny Plus, jeśli państwa członkowskie dobrowolnie i zgodnie ze swoim prawem zdecydują się przeznaczać lub przesuwać dostępne środki na zwiększanie dostępu do aborcji. [1]
– To jest moment, w którym trzeba powiedzieć bardzo jasno: aborcja nie jest opieką zdrowotną dla matki i jej dziecka. I z perspektywy dziecka nie istnieje coś takiego jak „bezpieczna aborcja”, bo każda aborcja kończy się jego śmiercią. Komisja Europejska nie używa tu neutralnego języka technicznego. Wpisuje aborcję w kategorię healthcare – opieki zdrowotnej – a następnie otwiera możliwość finansowania jej ze wspólnych pieniędzy europejskich. To jest dla nas fundamentalny problem – mówi Jakub Bałtroszewicz, prezes Fundacji JEDEN Z NAS i Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.
Publiczne pieniądze na aborcję
Komisja potwierdza, że nie ma potrzeby tworzenia nowego europejskiego funduszu: istniejące środki ESF+ mogą być wykorzystywane przez zainteresowane państwa do finansowania dostępu do aborcji. Taką zasadę Komisja zawarła w oficjalnej odpowiedzi na europejską inicjatywę obywatelską My Voice, My Choice. [1]
Sama inicjatywa My Voice, My Choice od początku domagała się europejskiego wsparcia finansowego dla państw, które zgodziłyby się zapewniać aborcję osobom niemającym do niej dostępu we własnym kraju. [1]
– Nie mówimy już o hipotetycznym scenariuszu. Mówimy o publicznych pieniądzach Europejczyków, które według Komisji mogą finansować dostęp do aborcji. A pierwotny cel My Voice, My Choice był przecież bardzo konkretny: umożliwić dostęp do aborcji także tym kobietom, które nie mogą uzyskać jej w swoim państwie. W praktyce prowadzi nas to wprost do problemu transgranicznej aborcji, czyli tego, co nazywamy turystyką aborcyjną – podkreśla Bałtroszewicz.
Parlament Europejski wzmacnia ten kierunek
Odpowiedź Komisji Europejskiej nie jest odosobnionym wydarzeniem. 16 września 2026 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję dotyczącą nierówności płci w zdrowiu. W oficjalnym podsumowaniu Parlamentu „odmowę opieki aborcyjnej” wymieniono wśród praktyk uznanych za formy przemocy ze względu na płeć, a Parlament podkreślił potrzebę zwiększenia dostępności aborcji w całej Unii Europejskiej. [3]
Ten kierunek nie pojawił się dopiero teraz. Już 17 grudnia 2025 r. Parlament Europejski poparł cele inicjatywy My Voice, My Choice i wezwał Komisję do stworzenia dobrowolnego mechanizmu solidarnościowego, wspieranego z funduszy UE, który miałby finansować dostęp do aborcji dla kobiet niemających do niej dostępu w swoim państwie. [4]
– Trudno już traktować te wydarzenia jako serię niepowiązanych deklaracji. W grudniu Parlament Europejski poparł finansowany przez UE mechanizm związany z My Voice, My Choice. We wrześniu tego roku uznał „odmowę opieki aborcyjnej” za formę przemocy ze względu na płeć i wezwał do zwiększenia dostępności aborcji w całej Unii. Komisja równolegle wskazuje ESF+ jako możliwe źródło finansowania. To jest konsekwentny kierunek instytucjonalny, który z polskiej perspektywy musi budzić bardzo poważny sprzeciw – mówi Jakub Bałtroszewicz.
Dwanaście państw: „aborcja jako opieka zdrowotna”
Kontekst polityczny jest jeszcze szerszy.
28 września, w Międzynarodowym Dniu Bezpiecznej Aborcji, przedstawiciele 12 państw europejskich – Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Islandii, Litwy, Luksemburga, Niderlandów, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji oraz Zjednoczonego Królestwa – podpisali wspólne oświadczenie dotyczące dostępu do aborcji. Dziewięć z tych państw należy do Unii Europejskiej. [5]
Sygnatariusze określili dostęp do „safe, timely and affordable abortion care” – „bezpiecznej, dostępnej na czas i przystępnej cenowo opieki aborcyjnej” – jako element realizacji autonomii cielesnej, równości, praw człowieka i powszechnej ochrony zdrowia. Wezwali również do przyjmowania prawa i polityk poszerzających dostęp do aborcji oraz poparli działania na rzecz jej dekryminalizacji. [5]
– Widzimy więc kilka procesów, które zaczynają się łączyć. Komisja Europejska mówi, że fundusze UE mogą finansować dostęp do aborcji i nazywa ją opieką zdrowotną. My Voice, My Choice domaga się dostępu do aborcji dla osób, które nie mają go we własnym kraju. Kolejne państwa europejskie wzywają do rozszerzania dostępu i dekryminalizacji. To nie są odizolowane zdarzenia. To jest coraz wyraźniejszy europejski kierunek polityczny, na który ruch pro-life musi odpowiedzieć poważnie i zdecydowanie – ocenia Bałtroszewicz.
Polska i Malta na pierwszej linii
W dokumentach Parlamentu Europejskiego dotyczących My Voice, My Choice właśnie Polska i Malta są wskazywane jako państwa, w których restrykcje dotyczące aborcji powodują brak dostępu dla dużej części kobiet. W projekcie rezolucji komisji FEMM przypis dotyczący szacunku około 20 milionów kobiet bez dostępu wskazuje wprost na liczbę kobiet żyjących w Polsce i na Malcie. [2]
Zdaniem Fundacji oznacza to, że przy mechanizmie skonstruowanym z myślą o osobach, które nie mają dostępu do aborcji w swoim kraju, Polska i Malta stają się naturalnym punktem odniesienia dla potencjalnych skutków mechanizmu, a skala ludności Polski sprawia, że konsekwencje mogą być tutaj nieporównywalnie większe.
– Nie po to Polska chroni życie dzieci przed narodzeniem, żeby wspólny europejski budżet pomagał tę ochronę obchodzić poza naszymi granicami. I nie zgodzimy się na językową rewolucję, w której zabicie nienarodzonego dziecka zostaje nazwane po prostu „opieką zdrowotną”, a aborcja – „bezpieczną”. Dla dziecka żadna aborcja nie jest bezpieczna. Każda oznacza jego śmierć. Europa, która naprawdę chce mówić o solidarności i prawach człowieka, nie może pomijać najbardziej bezbronnego człowieka – podkreśla Jakub Bałtroszewicz.
– To jest moment, w którym europejski ruch pro-life musi działać wspólnie. Nie wystarczy już mówić o ochronie życia wyłącznie w granicach własnych państw. Jeżeli mechanizmy europejskie mają wpływać na możliwość finansowania aborcji ponad granicami, odpowiedź ruchu pro-life również musi mieć wymiar europejski – kończy Bałtroszewicz.
Źródła
[1] Komisja Europejska, komunikat w sprawie europejskiej inicjatywy obywatelskiej „My Voice, My Choice: For Safe And Accessible Abortion”, 26 lutego 2026 r. Link do źródła
[2] Parlament Europejski, Komisja FEMM, projekt rezolucji dotyczącej ECI „My Voice, My Choice”, PE779.300v01-00; przypis do szacunku ok. 20 mln kobiet odnosi go do kobiet żyjących w Polsce i na Malcie. Link do źródła
[3] Parlament Europejski, rezolucja z 16 września 2026 r. „Gender inequalities in health, specifically as regards gender-specific conditions”, 2025/2074(INI), T10-0305/2026. Link do źródła
[4] Parlament Europejski, rezolucja z 17 grudnia 2025 r. w sprawie europejskiej inicjatywy obywatelskiej „My Voice, My Choice: For Safe and Accessible Abortion”, 2025/3007(RSP). Link do źródła
[5] France Diplomatie, „Joint Statement on International Safe Abortion Day”, 28 września 2026 r.; oświadczenie Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Islandii, Litwy, Luksemburga, Niderlandów, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji i Zjednoczonego Królestwa. Link do źródła