19 października Polska Federacja Ruchów Obrony Życia apelowała do wszystkich Posłanek i Posłów: „Nie wolno odbierać ochrony życia najsłabszym”. Dzień później Sejm przyjął oba projekty ustaw, przed którymi ostrzegaliśmy.
Nie ukrywamy głębokiego rozczarowania i niezrozumienia. Jedna z przyjętych ustaw zmierza do ponownego dopuszczenia aborcji ze względu na ciężką chorobę lub niepełnosprawność dziecka. Druga znosi odrębną odpowiedzialność karną za pomoc w nielegalnej aborcji i nakłanianie do niej.
Nie mówimy o zwykłym sporze politycznym. Mówimy o życiu dzieci przed narodzeniem i o kobietach, które w dramatycznej sytuacji potrzebują wsparcia, opieki i obecności – a nie dodatkowej presji. Nie każda presja ze strony partnera, rodziny czy otoczenia przybiera postać przemocy lub bezprawnej groźby. Państwo powinno chronić kobiety przed takimi naciskami, a nie osłabiać istniejące zabezpieczenia.
W głosowaniu nad zmianami w Kodeksie karnym za ustawą opowiedziało się 217 posłów, przeciw było 213, a 3 wstrzymało się od głosu. Przy tej samej liczbie głosów za wystarczyłyby cztery dodatkowe głosy przeciw, aby ustawa nie została przyjęta.
W tym decydującym głosowaniu nie wzięło udziału 11 posłów Prawa i Sprawiedliwości. Dziesięciu z nich nie wzięło udziału również we wcześniejszym głosowaniu nad wnioskiem o odrzucenie projektu. Wśród osób, które nie głosowały w obu przypadkach, był Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Od ugrupowania, które od lat deklaruje przywiązanie do ochrony życia, mamy prawo oczekiwać szczególnej konsekwencji. Od jego lidera – również osobistego przykładu.
Nie znamy powodów, dla których poszczególni parlamentarzyści nie wzięli udziału w głosowaniu. Mogły istnieć ważne okoliczności, które to uniemożliwiły. Nie zamierzamy nikogo z góry oskarżać. Mamy jednak prawo oczekiwać wyjaśnień: dlaczego zabrakło tak wielu głosów? Czy było to nieuniknione? Czy kierownictwo klubu zrobiło wszystko, aby zapewnić udział parlamentarzystów w głosowaniu, którego wynik zależał od zaledwie kilku głosów?
Możliwość prezydenckiego weta nie unieważnia tych pytań. Prezydent może zatrzymać ustawę na kolejnym etapie, ale nie zastępuje to odpowiedzialności posłów za to, co wydarzyło się w Sejmie.
Polska Federacja Ruchów Obrony Życia jest i pozostanie niezależna od partii politycznych. Stawialiśmy wymagania wszystkim parlamentarzystom przed głosowaniem i nadal będziemy je stawiać – szczególnie tym, którzy deklarują obronę życia i proszą o zaufanie wyborców podzielających te wartości.
W sprawach życia i śmierci nie wystarczy deklarować właściwego stanowiska. Trzeba zrobić wszystko, aby być obecnym, kiedy zapadają decyzje.